News

Red Bull 111 Megawatt podwójnie ukończony!

Data: 12 wrzesień 2018, Środa

Tegoroczna edycja elektryzującego Megawatt, do które nasi zawodnicy przygotowywali się przez ostatnie tygodnie bardzo intensywnie, została podsumowana jednocześnie smutkiem i radością. Do radości bez wątpienia przyczynił się fakt, że obaj nasi reprezentanci – Oskar Kaczmarczyk oraz Przemek Kaczmarczyk, zameldowali się na linii mety tego morderczego eventu.

Do rywalizacji w megawacie zawodnicy Extreme Trial Team przystąpili z ogromnym spokojem przez co oboje w prologu pojechali zachowawczo. Celem było osiągnięcie pierwszej linii w finale. Zarówno Kaczmarczyk senior, jak i Junior zrealizowali cel i pomimo przelotnych opadów deszczu nad Kleszczowem, zapewnili sobie awans do finału ze startem z pierwszej linii. Po wyścigu cross oraz superenduro Oskar został sklasyfikowany na 27 miejscu, natomiast Przemek na 67.

Bój o jak najlepsze pozycje w Megawacie 2018 miał rozpocząć się w niedzielę dokładnie o 1:11. O tej właśnie godzinie przestrzeń startową w KWB Bełchatów przy wsparciu kilkudziesięciu tysięcy kibiców przeszył huk motocykli zmierzających do pierwszego zakrętu! Wśród tej stawki byli Oskar oraz Przemek, którzy mimo fatalnej widoczności ze względu na unoszący się pył, zdołali przebić się wysoko do czoła, przy czym bliżej TOP 10 plasował się Kaczmarczyk Junior.

Oskar konsekwentnie napierał do przodu mając w pierwszej części wyścigu za sobą takie ikony Hard Enduro, jak Graham Jarvis, czy Alfedo Gomez. Plasujący się w okolicach 15 lokaty Oskar jechał konsekwentnie, równo i bez popełniania większych błędów. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez cały wyścig, jednak niestety po przejechaniu ostatniego okrążenia numer #6 w ferworze walki przegapił zjazd na finałową sekcję, co przypłacił kilkunastoma straconymi minutami. To z kolei przełożyło się na jego wynik końcowy. Jak sam podkreślał po wyścigu, czuje ogromną złość.

Jestem rozgoryczony i naprawdę zły na siebie… Tegoroczny Red Bull 111 Megawatt z pewnością zapamiętam jako jeden z najmniej udanych w karierze. I wcale nie z powodu problemów na trasie, bo przyznam, że jechało mi się doskonale. Ostatnie tygodnie przygotowań zrobiły swoje. Kondycja, technika, prędkość – to wszystko było – zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Sprzęt spisywał się rewelacyjnie, ale w ferworze walki przegapiłem zjazd na sekcję finałową (totalnie go nie zauważyłem, poza tym sądziłem, że będą nas na ten odcinek jakoś w widoczny sposób „ściągać”) i wjechałem na czwarte okrążenie. I to był mój koniec…Przy motocrossie zorientowałem się, że coś jest nie tak i uświadomiłem sobie, że jadę czwartą pętlę. Powrót zajął mi swoje i zamiast dojechać w okolicach 15-20 miejsca, w granicach którego plasowałem się przez cały wyścig, finalnie dojechałem jako 34… To boli, ale daje też cenną lekcją na przyszłość…

Równą jazdą wykazał się w tym roku także Przemek Kaczmarczyk. Doświadczenie i spokój w trakcie jazdy pozwoliły naszemu zawodnikowi na ukończenie pierwszego w swojej karierze Megawatt i zajęcie bardzo wysokiej jak na swoją kategorię wiekową, 42 pozycji.

Zawody wygrał Wade Young.

« powrót